Dobranocka · Z Figo, Nelą i Luną

Nela i pączek, który nie chciał zakwitnąć

Wartość • Cierpliwość
Nela wypatruje kwiatu przy krzewie pod kuchennym oknem. Towarzyszą jej Figo i Luna z dzbanuszkiem wody.

Pod oknem kuchni rósł mały krzew z okrągłymi pączkami. Jeden z nich był różowy na samym czubku, jakby ktoś dotknął go pędzelkiem. Nela wypatrzyła go rano i od razu uznała, że to najpiękniejszy pączek w całym ogrodzie.

— Babciu Różo, kiedy on się otworzy? — zapytała.

— Kiedy będzie gotowy — odpowiedziała babcia, poprawiając słomkowy kapelusz.

Nela przyjęła tę odpowiedź, ale nie na długo. Po śniadaniu zajrzała do pączka. Po zabawie z Figo zajrzała znowu. A gdy Luna przyszła z małym dzbanuszkiem wody, Nela już trzeci raz siedziała pod krzewem.

— Jeszcze nic — westchnęła.

— Może kwiaty nie lubią, kiedy się na nie patrzy? — zażartował cichutko Figo.

Luna przyjrzała się listkom. — A może mają swój własny plan na dzień.

Nela próbowała wyobrazić sobie taki plan: rano przeciąganie płatków, w południe odrobina słońca, wieczorem odpoczynek. Uśmiechnęła się, ale po chwili znów westchnęła.

— Bardzo chciałabym zobaczyć kwiat już teraz.

Babcia Róża zaprosiła ją na werandę. Postawiła przed nią małą miseczkę z malinami i wskazała ogród.

— Kiedy byłam mała, też czekałam na każdy kwiatek — opowiedziała. — Myślałam, że jeśli będę go oglądać bez przerwy, zakwitnie szybciej. Ale kwiat nie słyszał mojego pośpiechu. Rósł w swoim czasie.

— I co robiłaś? — spytała Nela.

— Uczyłam się zauważać, co dzieje się po drodze.

Nela i babcia Róża w słomkowym kapeluszu oglądają kroplę wody i delikatną pajęczynkę na krzewie.

Poszły więc razem na spokojny spacer wokół krzewu. Nela zobaczyła kroplę wody na liściu, delikatną pajęczynkę rozpiętą między gałązkami i cień chmurki, który przesuwał się po ziemi. Potem usłyszała, jak wiatr lekko porusza trawą. Wcześniej tego wszystkiego nie zauważała, bo patrzyła tylko na jeden pączek.

Babcia zaproponowała Neli małą zabawę w uważne patrzenie. Nie trzeba było niczego zbierać ani zapamiętywać na ocenę. Najpierw Nela miała znaleźć trzy różne odcienie zieleni. Zobaczyła ciemny liść przy ziemi, młody listek prawie żółty i gałązkę w kolorze trawy. Potem posłuchała trzech dźwięków: szelestu wiatru, lekkiego stuknięcia konewki i własnych kroków na ścieżce.

Na końcu wybrała coś, co pachniało przyjemnie. Wybrała miętę, choć babcia lubiła lawendę. „Widzisz, ile dzieje się w ogrodzie, nawet kiedy pączek pozostaje zamknięty?”, zapytała babcia. Nela skinęła głową. Pączek wciąż był dla niej ważny, lecz nie zajmował już wszystkich jej myśli. Mogła czekać i jednocześnie dobrze spędzać czas. Ta myśl była nowa, miękka i bardzo przyjemna.

Wieczorem Figo przyniósł miękką poduszkę, a Luna mały koc. Usiedli pod oknem, żeby posłuchać, jak babcia opowiada o ogrodzie po deszczu. Nela ani razu nie zapytała, czy kwiat już się otworzył. Pomyślała tylko, że miło jest być blisko niego, nawet gdy jeszcze na coś czeka.

Wieczorem Nela spogląda przez kuchenne okno na zamknięty pączek z różowym czubkiem.

Przed pójściem spać spojrzała na krzew przez szybę. Różowy czubek nadal był schowany między zielonymi płatkami.

— Dobranoc, pączku — szepnęła. — Nie musisz się spieszyć.

Następnego ranka pączek był odrobinę bardziej rozwinięty. Nie stał się jeszcze całym kwiatem, lecz Nela zauważyła zmianę i bardzo się ucieszyła. Teraz wiedziała, że czekanie nie musi być puste. Może być pełne cichych, małych odkryć. Wieczorem opowiedziała Figo o trzech odcieniach zieleni, które zobaczyła na liściach. Figo przyznał, że dotąd myślał, iż wszystkie zielone liście są prawie jednakowe. Luna zaproponowała, by jutro poszukali także różnych zapachów ogrodu. Nela chętnie się zgodziła, choć postanowiła najpierw przywitać swój pączek. Lubiła to małe poranne spotkanie.