Dobranocka · Z Figo, Nelą i Luną
Nela i cichy wieczór Luny
Wartość • Empatia
Zwykle Luna pierwsza witała przyjaciół uśmiechem. Tego popołudnia siedziała jednak na schodku przed domem i obracała w łapkach cienki, zielony listek. Patrzyła na niego tak długo, jakby chciała przeczytać napis, którego nikt inny nie widział.
Nela zbliżyła się lekkim krokiem. Nie miała ochoty hałasować. Wieczór był cichy, a z kuchni dochodził zapach pieczonych jabłek.
— Mogę tu usiąść? — zapytała.
Luna skinęła głową. Nela usiadła obok i przez chwilę po prostu razem patrzyły na ogród. Figo układał niedaleko drewniane klocki w równy stos. Robił to wyjątkowo delikatnie, żeby nie zakłócać wieczoru.
— Wyglądasz na zamyśloną — powiedziała w końcu Nela.
— Jest mi trochę smutno — odpowiedziała Luna. — Zrobiłam dziś łódeczkę z liścia. Chciałam pokazać ją mojemu braciszkowi Tikowi. Ale łódeczka rozmiękła w wodzie, zanim zdążył przyjść.
Nela już miała powiedzieć: „Zrobimy nową!”. To był przecież prosty pomysł. Jednak zobaczyła, że Luna ściska listek i wcale nie wygląda, jakby chciała od razu zabrać się do pracy.
— Chciałaś, żeby właśnie tę zobaczył — zauważyła Nela.
— Tak. Miała mały żagiel z płatka kwiatu. Robiłam go bardzo długo.
— To mogło być przykre.
Luna odetchnęła powoli. Dobrze było usłyszeć, że ktoś rozumie.
Przez moment siedziały bez słów. Obok schodka prześlizgnął się cień gałązki. Nela nie poganiała przyjaciółki, nie rozśmieszała jej na siłę i nie mówiła, że to tylko liść. Wiedziała, że dla Luny znaczył coś więcej.
— Czy mogę ci opowiedzieć, jak wyglądała? — zapytała Luna.
— Bardzo chętnie.
Luna opowiedziała o żagielku, o cienkiej łodyżce i o tym, jak ostrożnie położyła łódeczkę na wodzie. Nela słuchała i czasem zadawała krótkie pytania. Gdy opowieść dobiegła końca, Luna po raz pierwszy tego wieczoru lekko się uśmiechnęła.
Nela przypomniała sobie, jak kiedyś zgubiła ulubioną zakładkę do książki. Wszyscy proponowali jej nowe, ładniejsze zakładki, lecz ona chciała właśnie tę jedną, trochę zagiętą i dobrze znaną. Dopiero kiedy Luna spokojnie zapytała, dlaczego jest dla niej ważna, Nela poczuła się zrozumiana. Teraz chciała podarować Lunie to samo. Nie musiała wiedzieć dokładnie, jak rozwiązać kłopot. Wystarczyło być obok i dać przyjaciółce czas.
Luna położyła listek na schodku i popatrzyła na niego jeszcze raz. „Może jutro zrobię drugą łódeczkę”, powiedziała. „Ale dziś chcę po prostu pamiętać pierwszą”. Nela skinęła głową. „Możemy pamiętać ją razem”. Z kuchni dobiegało delikatne stukanie filiżanek. Ciepły zapach jabłek przypominał, że dzień powoli zmienia się w wieczór. Luna oparła ramię o Nelę i siedziały tak przez dłuższą chwilę.
Figo przyniósł im trzy małe poduszki. Jedną położył przy Lunie, drugą przy Neli, a trzecią pod własnym brzuchem.
— Mamy miejsce na wspólne siedzenie — powiedział.
— I na milczenie też — dodała Nela.
Po chwili Luna poprosiła o kartkę. Nie po to, by zastąpić utraconą łódeczkę, lecz by ją zapamiętać. Narysowała zielony listek i malutki żagiel, a Nela domalowała spokojną wodę. Figo narysował na brzegu trzy kropeczki — swoich przyjaciół.

Kiedy niebo zrobiło się granatowe, Luna schowała rysunek do szuflady. Smutek nie zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale stał się lżejszy.
— Dziękuję, że mnie wysłuchaliście — szepnęła.
Nela otuliła ją miękkim kocem. W domu czekały już ciepłe posłania. A ogród, jak dobry słuchacz, spokojnie milczał za oknem. Nela też poczuła się spokojniejsza. Nie naprawiła całej historii, ale podzieliła się czymś ważnym: uwagą i czasem.
